bez polskich znakow w deszczu z przygodami, ale na miejscu. pogoda dziwna, wszystko egzotyczne, zobaczylam juz nawet bazar (zdjecia wkrotce), jutro test i pierwsze zajecia z jezyka. akademik znosny, obsluga obudzila mnie dzis rano zadajac chinskich danych. i wielkie zdziwienie ze nie mamy chinskich nazwisk, a przy okazji nie pochodzimy z rosji. w akademiku rosjan troche jest. maja mieszka z japonka, poza tym europy jakos malo widac a wiekszosc podobno za tydzien wyjezdza do domu po roku spedzonym w dalianie.
chiny smierdza, co w zadnym stopniu nie umniejsza ich zalet. troche nie wierm co napisac, malo widzialam, ale i tak zapewniam, to trzeba zobaczyc.
dluzsza informacja o przebiegu podrozy juz wkrote, jak tylko sopiuje ja z mojego laptopa.
i jeszcze prosba - jakby dzialo sie cos waznego w polsce czy na swiecie napiszcie w komentarzu, co?
moj kontakt ze swiatem zewnetrzym jest tu rzeczywiscie nikly.
caluje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz