nifestacji sily. tymczasem tylko
jednak daniem glowny byly atrakcje polozone w pewnej o
nastepnego dnia wybralismy sie okolo 40 km dalej do rezerwatu gorskiego upstrzonego buddyjskimi swiatyniami. musze przyznac, ze wspinaczka na chinski mur byla wyzwaniem (nie zapominajmy o bagazu na dwa dni) nic jednak nie moze sie rownac z przepyachniem sie waskimi szczelinami skalnymi, wchodzeniem po "kolkach" i wygrozonych w skale niby stopniach po pionowych scianach sklanych i tym podobnym atrakcjom (jakby nie bylo bagaz mielismy nadal). zabojczo meczoce zdecydowanie jednak warte calego wysilku wlozonego w dostanie sie tam. (komentarz do zdjecia - biale rekawiczki zakupilismy przy wejsciu razem z obowiazkowym ubezpieczeniem za dwa kuaie (ok. 60gr) - przydaly sie bardzo - zdecydowanie zwiekszaja przyczepanosc - a nie zapominajmy w chinach nikt nie pomyslal by szczeliny i sciany w jakis rozsadny sposob zabezpieczyc.) w sumie szlismy ponad 4 godziny, wdrapalismy sie na sama gore i poza atrakcjami po drodze moglimy sie jeszcze rozkoszowac panorama okolicy - takze tej koreanskiej.
w skrocie - podroze ksztalca i bylo pieknie. w przyszly weekend wypad chyba do stolicy prowincji - shenyangu.
ps. na komputerze z ktorego teraz korzystam czesc zdjec wyglada duzo ciemniej niz u mnie na laptopie skad je zgrywalam. bylabym wdzieczna za komentarz jak jest rzeczywiscie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz